Co słychać u hipisów na Goa?

DSC02453

Siedzimy w Joe Banana, kultowej knajpce hipisów, jednej z pierwszych na Goa. Dwa stoliki dalej siedzą dwaj podstarzali długowłosi stali bywalcy wspominający historie sprzed 40 lat. Wracają tu od lat 70`. Spotykają się co sezon i jeżdżą na swoich Royal Enfildach po okolicy. Nie zwiedzają Indii. Są zawsze tutaj. Na Goa. Wspominając. Wspominając. Czy zawiesili się na wspomnieniach z przeszłości nie potrafią zaakceptować upływu czasu?

Anjuna, wioska hipisów

Jesteśmy w Anjunie, to tutaj na początku lat 70` zaczęli osiedlać się hipisi z całego świata. Najpierw przyjechali do miasteczka Calangute, 20 km na południe. Był tam pierwszy hotel. Potem stopniowo wzdłuż plaży eksplorowali okolicę. Szukali spokojnego miejsca. Dzikiego, bezproblemowego, bez policji, hoteli, zasad i ograniczeń zachodniego świata. Trafili tutaj, do Anjuny. Joe pochodzący stąd, znał angielski. Pracował wiele lat w RPA. Żył ze sprzedawania bananów. Otworzył knajpkę, w której teraz siedzimy. Nazwał ją Joe Banana. Po prostu. Hipisi zaczęli gromadzić sie wokół tego miejsca. Budowali szaki przy plażach, pod palmami. Zaczęło sie od kilku osób. Zjeżdżało się ich coraz więcej.

 

Lokalny bazarek, Anjuna Market

Hipisi żyli w prosty, spokojny sposób popalając trawkę i zażywając LSD. Nie przeszkadzali nikomu. Wymieiali sie produktami, rękodziełem. Tak narodził się Anjuna Market, który do dziś istnieje. Rozwinął się. Jest bardzo duży i co środę przyciąga turystów z okolicy. Dzisiaj na markecie kupić można wszystko. Rękodzieło, sari, indyjskie kolorowe materiały, modne ciuszki „hippie style”, biżuterię z Tybetu oraz tytoń. Idąc przez market turyści co chwilę zaczepiani są cichymi hasłami „something to smoke?, LSD? Coccaine? MDMA?”

 

Narkotykowe eldorado?

Narkotyki w Indiach są nielegalne. Za posiadanie, spożywanie grozi więzienie i wysokie kary pieniężne. Jednak policja w Indiach jest mocno skorumpowana. Turystom więc szaleństwa uchodzą na sucho, jeśli nie mają pustego portfela. Lokalna policja nauczyła się zarabiać na pokusach „białasów” przyjeżdżających na imprezy na Goa. Starzy hipisi są jednak jakby bezpieczni. Znają dobrze ojców i dziadków dzisiejszych policjantów. Mają swoje wtyki, więc są tutaj tak jakby nietykalni.

Rosyjska mafia

Na Goa podobno rozrasta się rosyjska mafia. Ta część historii tego malutkiego stanu nie ma już wiele wspólnego z ruchem hipisowskim. Rosjan widać na każdym kroku. Menu w restauracjach spisane są po rosyjsku, są miejscowości gdzie 90% turystów to Rosjanie. Są oni dobrym zarobkiem dla lokalnych mieszkańców. Mają grube portfele, przyjeżdżają na krótko, leżą na leżakach na plaży, piją i jedzą dużo. Nie tak jak hipisi, którzy przyjeżdżali bez pieniędzy, żyli spokojnie, sami gotowali i nie pili dużo.

Ostatni powiew lat 70`tych

Hipisowskie Goa powoli przechodzi do historii. Przybywa hoteli, dyskotek, jest  Pizza Hut i kasyno. Jednak Anjuna nadal żyje swoim życiem. Tutaj czas jakby stanął w miejscu. Jednak starzy hipisi nie będą żyć wiecznie. Prawdopodobnie wraz z nimi umrze też hipisowska atmosfera tego miejsca. Także jeśli chcecie przejechać się na Enfildzie z 70-letnim Johnem z Amsterdamu i zapalić z nim jointa słuchając godzinami opowieści o Goa z lat 70`, nie ma na co czekać.

DSC01864

 

Nowa Anjuna

Anjuna żyje swoim tempem. Jest kilka kultowych barów na plaży, jak Curlies, Shiva Valley i UV Bar , które kilka razy w tygodniu przyciągają turystów imprezami psytrance. Są dekoracje, dobra muzyka, międzynarodowi oraz indyjscy Dj`e. Jednak dla każdego coś dobrego. Obok znajdziecie imprezy House, Techno, Drum`n`base a także muzykę graną na żywo, czy reggae. Knajpki serwują jedzenie z całego świata. Nie brakuje oczywiście izraelskich potraw. Na Goa zjeżdża się wielu Izraelczyków, którzy upodobali sobie Indie jako mekkę spokoju, po kilku latach spędzonych w armii.

 
Poznaliśmy kilka osób, które wracają co sezon od 20-30 lat. Są z USA, Anglii, Holandii. Przez pół roku prowadzą normalne, szare życie w swoich krajach, a potem przez kilka miesięcy żyją sobie goańskim spokojnym stylem. Odpoczywają, może od czegoś uciekają. Są częścią tego miejsca. Tworzą historię i dzielą się nią z innymi. Cieszę się, że mieliśmy okazję poznać kilka legend z Anjuny.

Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on TwitterPin on Pinterest0