Diwali na Goa

Goa. Goa. Goa. To marzenie wielu osób. Palmy, piękna plaża, słońce, imprezy, drinki na plaży z kokosa. Mekka hippisów. Fakt, tego wszystkiego nie zabraknie Wam jeśli odwiedzicie ten najmniejszy indyjski stan. Jednak nie o pięknych rajskich plażach i imprezach będzie ten wpis. Chcemy pokazać Wam nieco inne oblicze tego miejsca. O imprezach i plażach będzie później.

Diwali na Goa

Diwali to jedno z największych i najważniejszych świąt w Indiach.

My spędzamy je na Goa. W malutkim indyjskim stanie, w którym 1/4 część populacji to chrześcijanie.

Diwali to święto zwycięstwa dobra nad złem.

Nawiązuje do Ramajany, do zwycięstwa Ramy nad demonem Rawaną, który porwał żonę Ramy Sitę na Sri Lankę. Rama z pomocą Hanumana uwolnił swoją żonę i rozgromił Rawanę.

DSC01507

Hindusi na cześć zwycięstwa obchodzą Diwali, które trwa kilka dni w całych Indiach. Jak świętują? Sprzątają swoje domy, przyrządzają tradycyjne słodycze, spotykają się z rodziną, palą lampki, zawieszają lampiony i przede wszystkich strzelają z fajerwerków. Jest głośno. Głośno. Głośnooooo!

Fajerwerków podczas Diwali na pewno nie ominiecie.

My spodziewaliśmy się wystrzałów, ognisk, huku na każdym kroku. Tak nam wszyscy mówili. Jednak nasze Diwali przebiegło bardzo spokojnie. Pewnie dlatego, że rodzina u której mieszkamy nie jest bardzo tradycyjna, a część mieszkańców domu to muzułmanie.

Coś jednak udało nam się zobaczyć. I to nie byle co! Trzy dni temu wybraliśmy się na przejażdżkę skuterkiem. Jedziemy, jedziemy i nagle stop. Co to jest?

Diwali na Goa

Na Goa zamiast historii Ramy i Rawany,  świętuje się zwycięstwo Kryszny nad demonem Narkasurą.

Diwali na Goa

Przesłanie jest takie samo. Dobro triumfuje nad złem. Mieszkańcy Goa budują wielkie postaci demonów, które biorą udział w wieczornym widowisku podczas pierwszego dnia Diwali.

Demony są wielkie i kolorowe. Ruszają rękoma i oczami. Z głośnika podkładany jest przeraźliwy, demoniczny śmiech lub po prostu głośna muzyka.

Diwali na Goa

Wszystko  wygląda dość groteskowo.

Jadąc skuterkiem przy drodze mijaliśmy wiele co bardziej fantazyjnych demonów.

Dotarliśmy do miasteczka Calangute. Zobaczyliśmy tłum ludzi i wielkie postaci demonów. Naprzeciwko demona w rydwanie zasiada Kryszna, który z łuku zabija demona.

Diwali na Goa

Demon pada przecięty na pół. Tłum cieszy się. Na ulicach są rodziny z dziećmi, turyści. Całe widowisko trwa około godziny. Około północy demony są spalane. Następnego dnia pozostaje po nich jedynie popiół. Do tego wszystkiego dochodzą fajerwerki, ogniska.

Deeksha, nasza gospodyni poczęstowała nas wszystkich tradycyjnymi indyjskimi słodyczami. Odwiedziła ją matka i brat z rodziną. Nie było przepychu, prezentów, oficjalnego obiadu.

Podejrzewamy, że gdybyśmy trafili do tradycyjnej hinduskiej rodziny, Diwali wglądałoby nieco inaczej. U nas dni toczą się normalnym rytmem. Na spokojnie, jak to na Goa.

Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on TwitterPin on Pinterest0