Ugryź Mumbaj od środka

Jedziemy pociągiem. Klasą sleeper, czyli naszą ulubioną. Przed nami przyjemna podróż nocą. Z Mumbaju wyruszyliśmy o godz.23:05, na Goa dotrzemy około południa. Bilet kosztował 350 INR, czyli ok. 22 zł!!! Indyjskie koleje przebijają ceny Polskiego Busa.

W indyjskim pociągu

Dostaliśmy też najlepsze miejsca, czyli te na górze, tzw. Upper belt (UB). Siedzimy sobie na naszych łóżkach, ja zabieram się za wpis na temat kilku ostatnich dni w Mumbaju, a Mateusz zajmuje się zdjęciami.

Wróćmy do Mumbaju, w którym spędziliśmy ostatnie 5 dni.

Mumbaj jest ogromny i to jest pierwsza prawda na temat tego miasta. Linia lokalnego pociągu ciągnie się z północy na południe przez ok. 120 km, czyli porównywalnie z odległością z Warszawy do Łodzi.  Pociągi mają kilka linii i dziennie przemieszcza się nimi kilka milionów ludzi. Lubimy podróżować lokalnym pociągiem i polecamy to wszystkim , którzy planują odwiedzić Mumbaj. Nie ograniczajcie się do taksówki, czy rikszy. Autobusy i pociągi są tańsze i przyniosą Wam więcej emocji i frajdy.

W lokalnym pociągu są osobne przedziały dla kobiet i dla mężczyzn oraz trzeci najciekawszy przedział dla osób upośledzonych, chorych na raka oraz kobiet w ciąży. Tu pozostawię trzy kropki…

Ja jeżdżę z kobitkami. U mężczyzn zawsze jest ciasno. W godzinach szczytu trudno jest wcisnąć się do pociągu. Ciekawa byłam czy zdarzają się wypadki. Znajomy odpowiedział, że tak, dość często ktoś z pociągu wypada. Także, ostrożnie kochani . Szczególnie przy wsiadaniu i wysiadaniu, bo niestety wszyscy bardzo mocno pchają się do wejścia i wyjścia. Przygody, przygody.

W Mumbaju odwiedziliśmy restaurację Red Mirchi założoną przez naszego znajomego Binniego.

Restauracja znajduje się w Vasai, północnej części Mumbaju. To już takie obrzeża miasta. Binny ugościł nas po królewsku. Zachwycił nasze podniebienia daniem Paneer Butter Garlic. Mmmmmmmmmmmm.

Ser paneer z grillowanym czosnkiem w maśle ze świeżym szczypiorkiem. Coś niesamowitego. Binny obiecał podzielić się z nami przepisem. Także zamieścimy przepis na blogu. Naprawdę jedzonko podbiło nasze kubki smakowe.

Jako danie główne Binny zaserwował Veg Biryani, czyli specjalnie przygotowywany ryż z warzywami i paneerem.

Biryani podawane jest z raitą, takim sosikiem jogurtowym z pomidorkiem, cebulką i kolendrą. I tu znowu zachwyt w naszych ustach i sercach.

Po iście królewskiej uczcie Binny zabrał nas na przejażdżkę. Wyjechaliśmy za miasto w stronę plaży. Po kilku minutach miejskie widoki zamieniły się w raj. Wokół zielona dżungla. Bananowce. Kolorowe domki i w końcu plaża. Plaaaaaaaża. Wielka plaża.

Baug Beach w Vasai. 

Mumbaj oprócz turystycznej południowej części znanej z luksusowego hotelu Taj oraz Bramy Indii ma takie właśnie perełki jak Vasai. Na takie wycieczki trzeba przeznaczyć jednak więcej niż jeden dzień w Bombaju. Ale polecamy, polecamy.

Wybraliśmy się na jeszcze jedną plażę, tym razem bardziej miejską. Juhu Beach, w dzielnicy Andheri West.

Największą atrakcją plaży jest prawdziwe królestwo fast foodu typowego dla Mumbaju. Najbardziej popularne dania to Vada Pav oraz Pav Bhaji.

Na plaży skosztowaliśmy też wody z kokosa.

W Mumbaju można jeść, jeść i jeszcze raz jeść. Miasto jest królewstwem street foodu. Przechodząc ulicami na każdym kroku zobaczycie jakiegoś lokalnego kuchmistrza przyrządzającego swoje iście królewskie przysmaki. Orzeszki, sosiki, przyprawy, posypki. Jedzenie wygląda i smakuje naprawdę imponująco. Na ulicy znajdziecie wszystko. Świeżo wyciskane soki, koktajle owoce, milkszejki, dania, przekąski i przegryzki.

Czy jeść dania z ulicy ? My jemy. I żyjemy ! I nawet mamy się świetnie. Ale mam dla Was jedną radę. Shanti, shanti. Spokojnie. Nie rzucajcie się na jedzonko z ulicy pierwszego dnia po przylocie do Indii. Dajcie swoim brzuszkom trochę czasu na zmianę. Stopniowo. Pierwszego dnia zjedźcie np. trochę bananów, czysty ryż  z warzywami. Nie od razu smażone przysmaki.

Mumbaj może przerazić swoim tempem, ogromem i szybkością.

Jak sobie z tym radzimy ? Nie spieszymy się  i obserwujemy. Ludzie są przyjaźni. Wystarczy uśmiechnąć się do nich by odwzajemnili tym samym. Zapytani o drogę zawsze chętnie pomogą, czasem doprowadzą nas nawet do samego celu.

Oczywiście są żebracy, smród i bieda. Obok jest bogactwo, piękny zapach i bogacze. Bogacze super bogaci. Pewien z nich hoduje egzotyczne zwierzęta. Zatrudnia osoby do karmienia tych zwierząt. I mało tego. Zatrudnia osobę, która sprawdza czy te osoby od karmienia, nie oszukują właściciela w kosztach kupowanego jedzenia dla zwierząt. Wyobrażacie sobie? Pracownik do sprawdzania pracownika, który zajmuje się pupilem!!!

Z drugiej strony miliony bezdomnych mieszka na ulicy. Miasto kontrastów. Miasto paradoksów. Miasto śmiechu i rozpaczy. Miasto na pewno trudne w obyciu. Głośne, szybkie, ciasne. Ale posiadające takie niesamowitości, przysmaki i niespodzianki.

Nie przegapcie go podczas swojej podróży do Indii. Nie bójcie się Mumbaju. To miasto wbrew pozorom nie gryzie.

Ruszamy jednak dalej. Zostawiamy miasto za sobą. Jedziemy Na Goa. Jutro 1 listopada powitają nas palmy kokosowe, pola ryżowe i świeże powietrze.

Wszyscy wokół w pociągu już śpią. Pora dołączyć. Dobranoc.

 

Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on TwitterPin on Pinterest0
  • Monika Pszczolkowska

    Ale super <3 piękny opis Bombaju, poczułam się prawie jakbym tam była !